5 lipca
Heja!
Niesamowite w ilu domach ludzi będę miała okazje mieszkać podczas mojej podróży! Do tej pory, przez okres 4 dni w chandigargh mialam okazje mieszkac w 4! Każda noc w innym!
Z jednej strony to fantastyczne, ponieważ poznaję naprawde różne zachowania i style życia różnych osób, ale jest jednak ta gorsza strona a mianowicie brak stabilizacji i samodzielności, czego ścierpieć nie mogę.
Żebyście mnie dzisiaj widzieli jak mnie za sobą ciągają! Tu na lunch, tu do biura, rano poprosiłam o wypranie moich rzeczy (które były jak wyjęte psu z gardła ze względu na podróże, upał i wilgotność) w domu Apurava - osoby z MC odpowiedzialną za wymianę wychodzącą - a po południu się dowiedziałam, że dzisiaj u niego nie śpię a u innej laski wiec tylko zebrałam moje rzeczy do reklamówki, przeprowadziłam się i teraz wiszą na klamkach, fotelach, stołach i innych przyrządach domowych u niej.
Jej, jak ja marzę o normalnym wypraniu ich w pralce Z PŁYNEM DO PŁUKANIA, wysuszeniu ich na świeżym powietrzu i poczuciu TEGO FENOMENALNEGO ZAPACHU ŚWIEŻOŚCi, kiedy zakładasz świeżo uprasowany ciuch na siebie… oj tego tutaj nie doświadczę! Nie dość, że pranie od razu prawie że śmierdzi, to jeszcze nie schnie bo jest wilgotno… ale nic to!!!
I tak lubię INDIE! :)
Ps. A dzisiaj się opiłam rożnych soków, shakes z mango i się zakochałam w tym owocu! Uwielbiam mango! :) -> jak usłyszał to mój kolega to aż mnie wyzwał na pojedynek w jedzeniu mango prosto z drzewa, bez jakichkolwiek sztućców czy czegokolwiek innego :) jutro ten wielki dzień! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz