Hmm… De Luxe po polsku znaczy zdecydowanie inny poziom niż w Indiach :) Kupiłyśmy sobie bilety na autobus deluxe tak aby czuć się wygodnie i bezpiecznie podczas wieczornej podróży do Jaipuru prosto z Agry :)
Hmm… de luxe to był tylko napis na autobusie i nic więcej! Po pierwsze de luxe nie jest jednoznaczne wcale z klimatyzacją… po drugie brud, smród i wpatrzone oczy współtowarzyszy podróży przez 6 godzin :D
No i oczywiście jak się można było spodziewać wysadzili nas w środku miasta zamiast na dworcu autobusowym… wrr! Środek nocy, koleś który miał nas odebrać nie wie gdzie to jest i mnóstwo rykszarzy oferujących przejażdżkę :D nawet dostałąm jednego wizytówkę, na której było napisane FUNNY BOY and HIS SERVICE :D
Jaipur jest znany jako różowe miasto… I prawda! Połowa budynków jest naprawdę różowa! I jak niesamowicie wygląda stara architektura i słonie na ulicach! Ale się jarałam!
Miasto jest również otoczone górami i przepięknymi fortami…
Niesamowity był jednak nasz sposób poznawania miasta! Na motorach! Mój kolega (Jai - był na CEEDzie w Gdańsku i u nas na LCC październikowym w Poznaniu!) i jego znajomy zabrali mnie i Monikę na przejażdżkę! Niesamowicie! Najbardziej fenomenalny sposób zwiedzania miasta! Żadnych wykańczających wycieczek z przewodnikiem, żadnego zbędnego gadania… Tylko ten niesamowity wiatr we włosach, ciepłe powietrze na twarzy i stare niesamowite budynki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz