Fajnie być jednak obcokrajowcem i to jeszcze z MC :) Siedze sobie wczoraj w biurze w Chandigargh, podchodzi do mnie laska z Rady i mówi, że jest takich dwóch aktywnych członków, którzy koniecznie chcą mnie zaprosić na kolację :)
Okazało sie, że są to EPsi czyli osoby, które chcą szybko wyjechać na praktykę - i w ramach przygotowań spotykają się z różnymi obcokrajowcami! Niesamowite!
Zabrali mnie do świątyni hinduskiej, dokładnie wytłumaczyli co i jak i po raz kolejny już podczas mojego wyjazdu tutaj stwierdziliśmy że większość religii jest bardzo do siebie w gruncie rzeczy podobna i że bazuje na uniwersalnych wartościach. Fenomenalne jest to uczucie zgody!
Najlepszy motyw po tym, ja tutaj brudna, spocona po całym dniu spotkań z EB, trejnisiami, szwędania się tu i tam a oni mnie zabierają do restauracji w 4 gwiazdkowym hotelu! aaa!
Przepyszne indyjskie jedzenie, oczywiście północno indyjski Paneer czyli taki dziwny biały ser i te niesamowite indyjskie chlebki! uwielbiam! :)
A to po lewej to jest odświeżacz oddechu, który dostajesz w restauracji po posiłku :) są to jakieś ziarenka nie wiem czego ( zielone) i biały cukier - mieszasz razem i żujesz w buzi :) lepsze niż guma do żucia! :)
kupa śmiechu, wygłupów i obiecywania że na bank przyjadą do Polski na praktykę :) byłoby genialnie!
ale najlepsza część to już nastąpiła po! jechaliśmy już do domu, i w pewnym momencie ta dziewczyna mnie pociągnęła i już siedziałyśmy na oknie z tułowiem poza i machającymi rękoma! Jak cudownie poczuć ten wiatr na twarzy i we włosach! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz